a więc jest. wybrałam się po zakup nowego słoika tego niesamowitego cuda. nie wiedziałam jeszcze,co to będzie. w sklepie dłuuuugo nie mogłam się zdecydować. zwłaszcza,że nie wszystko do końca rozumiem,co napisane na słoiku :) jednak przejechawszy pół Amsterdamu specjalnie po toże, wiadomym było,że do zakupu i tak dojdzie.
problem komplikowała sytuacja taka, iż okazało się,że poza peanutbutter do wyboru jest jeszcze kilkanaście innych gatunków nut-butter!
tego to ja się nie spodziewałam! i gdy już trzymałam w ręku wybrane peanutbutter i wholenutbutter, postanowiłam,że chwilowo skupię się jednak na tym pierwotnym masełku, nie rozdrabniając się na inne. przyjdzie jeszcze na nie czas - aż nie mogę się doczekać! :D
a to na zdjęciu?
czy było warto?
zaraz Wam dam znać :)
mhmmmm,pycha! jasne,że było warto. jest naprawdę wyśmienite. w wyglądzie jaśniejsze od tego firmy Calve. w smaku wydaje się być bogatsze,bardziej skondensowane,że tak powiem. może wrażenie takie dają orzeszki, które są w środku i chrupią pod zębami,czyli nie są zmielone na gładką masę, czyli tzw crunchy :)
2 komentarze:
No, w końcu pełny słoik. Pozdro z najlepszego bloga w sieci :)
chyba dla najlepszego ;p
Prześlij komentarz