wtorek, 27 maja 2008

ostatni dzień "przymusowego" urlopu

tak, dziś ostatni dzień błogiego lenistwa. w pracy dali nam wolne, gdyż nie wiedzą, co z nami robić, póki hotel jeszcze nie otwarty. a wiadomo, opóźnienia, to sprawa normalna, a my na tym korzystamy :) 

postanowiłam wykorzystać czas do maximum i wreszcie zaczynam naukę holenderskiego! ponieważ z moim grafikiem w pracy ciężko mi się wkomponować w jakiś kurs, udało znaleźć mi się lekcje prywatne, u kobiety, która również prowadzi szkołę językową, a jej partnerka (!) prowadzi w pomieszczeniach obok zajęcia yogi.

myślę, że może być interesująco :)

może uda mi się dziś zakupić jakiś nowy rodzaj masełka, mniam mniam, gdyż istatnio w sklepie nie było żadnego wyboru i zakupiłam znane mi już i lubiane Calve.
a chciało by się spróbować czegoś nowego, zwłaszcza,że okazja dobra, bo wczoraj przyszła pierwsza wypłata :)

Brak komentarzy: